Temp: 21 °C 1017 hPa Wiatr: 0 km/h

reklama w radiu

 

wasta

stary młyn

wynajem namiotow

elektromarket

Malik Development

Dwór Ustronie
Dwór Ustronie

Phetrak Internet Technologies Tomasz Połomski - Strony internetowe, obsługa informatyczna firm, pogotowie komputerowe Ostrzeszów, Kępno

motele es

tvistudio

dj_prezenter

kurier lokalny

KZR

Kamerka Kępno Live
Wirtualny spacer po Radiu SUD
Korki w Kępnie
Lista Śląskich Szlagierów Radia Sud
Waszym zdaniem
Czy jesteś za likwidacją gimnazjów i powrotem do 8-klasowej szkoły podstawowej?
Lista Śląskich Szlagierów 2012 - Kępno
20 lecie Radia SUD


Strona internetowa Radia Sud używa cookies i podobnych technologii m.in. w celach: statystycznych oraz świadczenia usług. Korzystanie ze strony bez zmian ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że pliki cookies (tzw. ciasteczka) będą przechowywane na Twoim urządzeniu.
Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w opcjach Twojej przeglądarki internetowej.



zsp1
A A A

WIERUSZÓW: "Nie żałuję ani jednego dnia"

2014-12-18 06:48

Mariusz Dychto – historyk z zawodu oraz z zamiłowania, nauczyciel Zespołu Szkół nr 2 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce. O uhonorowanie wieruszowianina wnioskowało stowarzyszenie „Związek Weteranów Trzeciej Konspiracji 1956 – 1989”. Kilka dni wcześniej Dychto z rąk Jerzego Kropiwnickiego odebrał medal „O Niepodległość Polski i Prawa Człowieka 13 XII 1981 – 4 VI 1989”.

 

Wiem że nie lubi się pan chwalić... ale czym trzeba sobie zasłużyć na tak poważne laury?

 

Nie ukrywam że w tamtym okresie byłem członkiem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Studiowałem prawo na Uniwersytecie Łódzkim. Od samego początku włączyłem się czynie w działania podejmowanie przez NZS, byłem we władzach tej organizacji, organizowałem strajki. Pierwszy, największy, bo prawie miesięczny, a ostatni został zorganizowany w stanie wojennym. Nie było na nim już tylu osób, co na pierwszym. 15 grudnia przypadła 33. rocznica pacyfikacji Wydziału Prawa.

 

Na czym polegała pana działalność?

 

Zajmowałem się kolportażem. Od samego początku należałem do Ruchu Młodej Polski. Do Sopotu czy Gdańska z Łodzi jeździłem z tzw. „Bibułą”. Przez cały okres stanu wojennego, aż do czasu gdy zostałem relegowany z uczelni, do 84 r. prowadziliśmy działalność opozycyjną, braliśmy udział w różnych akcjach protestacyjnych, manifestacjach które kończyły się rozrzucaniem ulotek. Malowaliśmy napisy niepodległościowe. Było to ryzykowne działanie. Niektórzy z nas, niestety, nie dożyli czasów niepodległego państwa. Pamiętam kiedy byłem już w Zasadniczej Służbie Wojskowej – bo właśnie tak skończyła się na szczęście, moja kariera działacza opozycyjnego. Przecież niektórzy dawno nie żyją. Przypominam sobie ostatnie spotkanie z Hieronimem Dobrowolskim. Kiedy w wojsku musiałem oglądać Dziennik Telewizyjny pokazano jego ciało. Rzekomo miał się powiesić. Tylko dziwna rzecz, że aby tego się dopuścić szukał lasów pod Słupskiem a nie pod Łodzią. Jestem przekonany że został zamordowany. Wtedy, w 1984 r., uprowadzono ks. Jerzego Popiełuszkę i te zabójstwa miały na celu wywołanie rozróby społecznej.

 

Gdy dowiedział się pan o przyznaniu wyróżnień to wróciły wspomnienia?

 

Trochę już czasu upłynęło. To dla mnie naprawdę wielka satysfakcja. Po 33 latach zostałem w ten sposób doceniony. Akurat tak się złożyło, że przyznano mi dwa medale. Ten pierwszy otrzymałem w piątek a kolejny we wtorek. Dziś spotkałem się z kolegami z którymi nie widziałem się przez ten cały czas. Wspomnienia wracają… ale najważniejsze, że żyję w wolnym kraju. Wiem że to co robiliśmy miało jakiś cel.

 

Ale przecież przez swoje działanie zapłacił pan wysoką cenę. Dziś mógłby pan być prawnikiem.

 

To i tak jest niewielka cena. Nie żałuję ani jednego dnia. To był wspaniały okres wolności i solidarności międzyludzkiej. Między nami, kolegami z dawnego NZS-u, niezależnie od poglądów politycznych ta solidarność przetrwała aż do dziś. Każdy ma inny światopogląd a nie ma między nami podziałów. My nie potrafimy się kłócić. Połączył nas proces z 1981 r., wspólne działania, bardzo często ryzykowne, grożące surowymi konsekwencjami. Można było nawet zginąć. Można było zostać zamordowanym. Wielu moich kolegów zniszczyła esbecja. Nawet jeśli nie fizycznie, to do chwili obecnej ci ludzie nie potrafią się odnaleźć w nowej  rzeczywistości – niepodległej Polsce.

Autor:patryk.hodera@radiosud.pl
Podziel się tym artykułem ze znajomymi:www.facebook.com

Komentarze

Redakcja Radia SUD nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez Internautów. Wypowiedzi zawierające wulgaryzmy, naruszające normy prawne, obyczajowe lub niezgodne z zasadami współżycia społecznego będą usuwane.