23 lipca 2019, 00:55

Teraz

18°

Fakty

A A A

KĘPNO: Sytuacja jest trudna - wyjaśniał nowy zastępca dyrektora szpitala

Tematy związane z kępińskim szpitalem zdominowały obrady sesji Rady Powiatu Kępińskiego.

Emocje wywołała uchwała na mocy, które powołana zostanie komisja, której zadaniem będzie przeprowadzenie konkursu na stanowisko dyrektora kępińskiego szpitala. Zdaniem radnego Włodzimierza Mazurkiewicza, jedno miejsce dla radnego opozycyjnego byłoby etycznym posunięciem, które w niczym nie przeszkodziłoby pracy tej komisji, nawet podczas głosowań. Taką osobą miał być z ich strony radny Michał Solecki. Zaproponowano, aby zastąpił on w komisji konkursowej radnego Marka Potarzyckiego. Zdaniem Mazurkiewicza, Zarząd Powiatu i tak ma trzech swoich przedstawicieli w tej komisji, więc jedna osoba nie zrobi większej różnicy. Wniosek poddano pod głosowanie i został on większością odrzucony.

W komisji konkursowej zasiadać będą starostowie Robert Kieruzal i Alicja Śniegocka, członek Zarządu Powiatu Marek Potarzycki, przewodnicząca Rady Powiatu Jolanta Jędrecka, radny Marian Górecki, zastępca dyrektora szpitala ds. medycznych Zbigniew Bera i przedstawiciel Rady Społecznej SP ZOZ Roman Wojtysiak.

Michał Solecki w trakcie sesji pytał także o wyniki audytu, który został zlecony w kępińskim szpitalu. - Czy firma nie przedłuża swojej pracy, względem umowy, która została zawarta? Dlaczego musimy tak długo czekać za wynikami audytu? - pytał Solecki. - Zgodnie z zapisami w umowie, był tam okres, w którym firma jest zobligowana do przekazania wyników audytu, od momentu, gdy SPZOZ przekaże wszystkie dane, w tym finansowe. Z tego względu audyt się wydłużył - odpowiedział starosta Robert Kieruzal.

Radny Solecki wnikliwie drążył także temat funkcjonowania szpitala, a przede wszystkim głośnej rezygnacji z pracy trzech ortopedów: Jakuba Krawczyka, Sławomira Panka i Marcina Wojtaszka. - Dlaczego dyrekcja szpitala, a pośrednio Zarząd Powiatu nie ma chęci porozumienia się z doktorem Krawczykiem? Czy to prawda, że odmówiono zawarcia z nim kontraktu? Dlaczego nie przyjęto jego oferty pracy, jako ortopedy i czy ta sytuacja w następstwie której wypowiedzenie złożyło dwóch innych ortopedów nie destabilizuje sytuacji szpitala? Co takiego w ofercie doktora Krawczyka, nie było do przyjęcia, przez dyrekcję szpitala? Czy doktor Krawczyk proponował warunki, takie same, na jakich są zatrudnieni pozostali ortopedzi? - pytał Solecki.

- Sytuacja jest trudna - wyjaśniał nowy zastępca dyrektora szpitala ds. medycznych Zbigniew Bera. - Rozmawiałem z każdym ortopedą. Mam nadzieję, że wkrótce ten problem zostanie rozwiązany. W związku z tym, że jest okres wypowiedzenia, to pracujemy normalnie. Z początku nie brałem udziału w rozmowach. Z doktorem Krawczykiem rozmawiałem tylko raz w obecności pani księgowej. Propozycja umowy ze strony doktora Krawczyka nie dawała nam nic więcej. Nie było mowy o pracy w poradni ortopedycznej, a jeżeli już, to tylko do przypadków po zabiegach. Doszliśmy do pewnego konsensusu, doktor Krawczyk zmienił już swoją ofertę, o której nie wypada mi mówić. Myślę, że w przyszłym tygodniu ta sprawa zostanie rozwiązana - mówił Bera.

W nawiązaniu do rezygnacji z pracy dwóch pozostałych ortopedów stwierdził - Dla mnie to jest naganne. Nie może być tak, że grupa ludzi powie, że jak nie ten, to my rzucamy pracę! To jest nie do przyjęcia dla szpitala, tak być nie może - dodał dyrektor Bera.

Radni Mazurkiewicz i Solecki jakby na przekór tym słowom przywołali wcześniejszy strajk chirurgów, którzy żądając podwyżki, szantażowali odejściem z pracy. - Używacie bardzo niefortunnych porównań, bo ci ludzie wprost powiedzieli, że chcą podwyżki i w ten sposób zaszantażowali szpital. W tym wypadku powiedziano, że nie będą dla nas pracować, jeżeli nie będziemy pracować w tym zespole - podkreślił Zbigniew Bera.

Autor: daniel.tarchala@radiosud.pl