13 lipca 2020, 13:23

Teraz

18°

Fakty

A A A

KOCHŁOWY: Jak doszło do problemów w DPS?

Czy trudnej sytuacji panującej obecnie w Domu Pomocy Społecznej w Kochłowach można było uniknąć? O sprawie zrobiło się głośno po wyjściu na jaw, że jeden z pracowników zakażony jest koronawirusem. Ostatnio wypowiedział się na ten temat starosta ostrzeszowski. Podczas internetowego spotkania na żywo z mieszkańcami, Lech Janicki przypomniał, że DPS w Kochłowach jest jednym z dwóch, w których wprowadzono tzw. turnusowy tryb pracy. Oznacza to, że grupa personelu dobrowolnie zamyka się ze swoimi podopiecznymi i przez dwa tygodnie, dzień i noc, sprawuje nad nimi opiekę. Po upłynięciu 14 dni powinna natomiast nastąpić zmiana załogi. Powinna, ponieważ w rzeczywistości do niej nie doszło. Badania wymazowe na obecność koronawirusa przeprowadzone u pracowników Domu Pomocy Społecznej w Kochłowach, w tym także w grupie, która miała przejąć dwutygodniową zmianę opieki nad domownikami, u jednej z opiekunek wykazały wynik dodatni. Pracownicę skierowano do izolacji, a pozostałych pracowników z tej grupy objęto kwarantanną. Mieszkańcy DPS pozostają w związku z tym pod opieką dotychczasowej grupy opiekunów, którzy przed zamknięciem się z podopiecznymi mieli ujemny wynik testów wymazowych. Jak przy tym podkreślono, osoba, u której badanie wykazało wynik pozytywny, nie miała kontaktu z mieszkańcami. Jak się okazuje, do całego tego zamieszania wcale nie musiało dojść.
- Badania, zlecone przez pana wojewodę dla wszystkich pracowników i mieszkańców domów pomocy, zostały przeprowadzone, ale z trzygodzinnym poślizgiem mówi starosta Janicki. – Doszło do bezpośredniego kontaktu pracowników i później, w efekcie analizy wszystkich próbek okazało się, że jedna osoba była zakażona. W związku z tym, niestety, ale osoby, które dwa tygodnie przebywały z mieszkańcami zmuszone są nadal się nimi opiekować. Mam nadzieję, że będzie to jak najkrótszy czas, bo trzy tygodnie poza domem, w odosobnieniu, chociaż z mieszkańcami, ale z poczuciem obowiązku i koniecznością realizacji zadań opiekuńczych, to spory wysiłek. Bardzo dziękuję tym wszystkim państwu. Zgadzam się, że jest to bardzo trudna sprawa dla rodzin pracowników domu, którzy przybyli na badania w ten feralny dzień. Również one zostały bowiem poddane kwarantannie.
Dodajmy, że zgodnie z decyzją Wojewody Wielkopolskiego, akcję pobierania wymazów od podopiecznych i pracowników domów pomocy społecznej prowadzą żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl