29 stycznia 2022, 02:40

Teraz

-1°

Fakty

A A A

LUTUTÓW: Walczą o swoje przejście

 Mieszkańcy ul. Ogrodowej w Lututowie są wściekli na ostatnie zmiany w swojej okolicy. Kilka dni temu przejście przez dawną krajową „czternastkę” zostało zablokowane metalowymi barierami. Miejscowi nie wykluczają akcji protestacyjnej.

Od dziesiątek lat lututowianie mieszkający po jednej ze stron ul. Ogrodowej dostawali się do centrum miejscowości, przecinając pieszo najpierw drogę międzynarodową, która później stała się krajową, na chwilę gminną i na końcu wojewódzką. Ostatni zarządca niedawno zadecydował o zagrodzeniu miejsca, dzięki któremu mieszkańcy w kilka minut przechodzili  do sklepów, szkół, kościoła i urzędu. Nikomu się to nie spodobało. – Mieszkam przy tej ulicy 17 lat, a z drugiej strony mieszkałam od dziecka. Pamiętam gdy mój dziadek oddawał ziemię pod budowę obwodnicy. Wówczas był taki warunek, że rolnicy oddają swoje pola, ale pod warunkiem, że ludzie z parceli, bo tak wtedy nazywano to miejsce, będą mieć zagwarantowane przejście – opowiada Ewa Halusiak. – Przez dziesiątki lat wszystko było w porządku i nagle ktoś uznał, że jest tutaj duże zagrożenie. Warto zaznaczyć, że obecnie jest to podrzędna droga, gdzie ruch po oddaniu S8 zmniejszył się aż kilka razy.

Mieszkańcy walczą o przywrócenie dawnych porządków, ponieważ są zmuszeni do maszerowania „objazdem” blisko 2 km. Nasi rozmówcy twierdzą, że nikt z młodych raczej nie będzie tego przestrzegał, ale gorzej jest z osobami starszymi. – Dziś czuję się oszukana – nie kryje zbulwersowania Janina Sikora. - Zawsze powtarzano, że jak nie będzie prawdziwego przejścia to pojawi się pod spodem tunel. Ja nie dam rady iść dookoła, bo jestem już w podeszłym wieku. Trudno, mogą mnie ukarać, mogą nawet wziąć do więzienia. Ja i tak będę czołgała się pod tymi barierkami z rowerem.

Obecnie mieszkańcy są kierowani na skrzyżowanie czternastki z ul. Klonowską, a to właśnie tam, jak wskazują lututowianie, najczęściej dochodzi do różnych wypadków oraz kolizji. Na przestrzeni ostatnich lat kilka ze zdarzeń niestety zakończyło się tragicznie. Stronę mieszkańców trzyma wójt Marek Pikuła, który w poniedziałek wraz z delegacją interweniował w Łodzi. – Jeszcze raz przypomnę, że w latach 70-tych właściciele gruntów pozwolili na budowę drogi pod warunkiem, że będą mieli zagwarantowane to przejście. Będę robił wszystko aby to miejsce zalegalizować. Kiedy droga miała rangę międzynarodowej to jej właściciel pobudował schodki i zrobił podjazdy z myślą o lokalnej społeczności. Nie do przyjęcia jest, by te osoby kierować kilkaset metrów dalej do skrzyżowania, które naprawdę jest niebezpieczne. Ja w życiu bym nie pozwolił, by dziecko tamtędy przechodziło. W miejscu, które zostało zagrodzone nie pamiętam by przez ostatnie 50 lat doszło do jakiegoś wypadku. Ludzie są tutaj ostrożniejsi. Wzniesienie gwarantuje pełną widoczność z dwóch kierunków. Moje działania będą zmierzać do tego, by zalegalizować to przejście. Myślę, że jesteśmy nawet w stanie partycypować w kosztach zadania.

Czym kierowała się komisja, po której wytycznych Zarząd Dróg Wojewódzkich zamontował metalową barierę? Z pewnością tym, że na drodze występuje podwójna linia ciągła oraz oddalone o kilkadziesiąt metrów łuki. Teraz, jak zauważają nasi rozmówcy, na drodze występuje niższy ruch, dlatego jeszcze raz należałoby przeanalizować jego organizację. Mieszkańcy zapewniają, że są zdeterminowani, by walczyć o swoje przejście. Z pewnością pomoże im w tym wójt wraz z całym urzędem

- W miejscu, o którym mowa występowało wcześniej nieformalne przejście dla pieszych, niezgodne z zasadami bezpieczeństwa ruchu drogowego – odpowiada Marcin Nowicki, kierownik zespołu ds. informacyjnych Zarządu Dróg Wojewódzkich w Łodzi. - Dlatego bez przebudowy drogi nie ma możliwości, aby dalej ono funkcjonowało w takiej formie zwłaszcza, że występuje w tamtym miejscu zakręt. Jeszcze za czasów, gdy drogą zarządzała GDDKiA, ustawiono tam bariery ochronne, ale zostały one częściowo zniszczone. Uznano, że przejście nie może funkcjonować "na dziko". Rozumiemy potrzeby mieszkańców, ale bez nakładów inwestycyjnych trudno jest doraźnie zmienić sytuację w tamtym miejscu. Wzdłuż głównej drogi, funkcjonuje droga dojazdowa, która zapewnia komunikację między ulicą Ogrodową a skrzyżowaniem z ulicą Klonowską.

Autor: wieruszow@radiosud.pl

Archiwum komentarzy
Tryb sortowania komentarzy:
  • ~Pieszy : Ale tan Nowicki pierdoły opowiada. Jak tak mu zależy na bezpieczeństwie to niech zamontuje znaki ograniczające prędkość do 40 km/godz i fotoradar w tym miejscu.

    00:12, 28 lipca 2016, | odpowiedz