12 maja 2026, 14:02

Teraz

12°

Fakty

A A A

OSTRZESZÓW: Malowanie jest dla niej pasją i terapią

W ostatnim czasie w Ostrzeszowskim Centrum Kultury podziwiać można było wystawę pt. „Między siłą a czułością”. Zgromadzono na niej wyjątkowe prace autorstwa Bogumiły Ofiary, artystki, która wiele lat swojego zawodowego życia poświęciła wspieraniu osób z niepełnosprawnościami, a w ostatnim czasie z wielkim zaangażowaniem i intensywnością powróciła do swojej największej życiowej pasji. Impulsem stała się diagnoza wydana przez lekarzy. Pani Bogumiła walczy z chorobą nowotworową, a malarstwo jest jednym z jej głównych sprzymierzeńców w tym boju.
- To, że zaczęłam malować pomogło mi przetrwać ten taki trudny czas. - przyznaje. - Zajęłam się tym i głowa już była zaprzątnięta malowaniem, a nie problemami dnia codziennego. Dla mnie to była terapia i to jest w dalszym ciągu terapia, tylko w tej chwili mam trochę utrudnione malowanie, ponieważ mam neuropatię i ciężko mi nawet utrzymać pędzel. Ale powiedzmy, że radzę sobie.


Szczególne wrażenie robi to, że wszystkie zaprezentowane na wystawie obrazy powstały w niewiele ponad pół roku.
- Człowiek się naprawdę skupia na czymś, żeby tylko nie myśleć o problemach zdrowotnych. - dodaje artystka.
Otwarcie ekspozycji było jednym z punktów tegorocznych obchodów Dnia Kobiet. To nie przypadek, ponieważ bohaterkami wszystkich prac są przedstawicielki płci pięknej. Jak się okazuje, ma to ścisły związek z emocjonalnością autorki.
- To nie jest tak, że ja skupiam się na kobietach czy na portretach, bo równie dobrze maluję pejzaże, martwe natury, ale po prostu chciałam pokazać, co we mnie siedzi. - wyjaśnia. - Moją niepewność, moją radość, jak coś pozytywnego mi wyszło w Poznaniu na chemioterapii, a najwięcej to takiej boleści, takiego smutku, takiej niewiadomej, co będzie, co mnie czeka, co mnie spotka. Szczerze mówiąc, to ja się już żegnałam z życiem. Mówię sobie, mój Boże, zawsze marzyłam o tym, żeby malować, tu taka choroba, a ja jeszcze praktycznie porządnie nie zaczęłam. To co robiłam było takie wybiórcze, namalowałam kilka obrazów, a potem znowu to wszystko zostawiałam na rok czy na dwa. Życie może mi się skończyć, a ja jeszcze nie zdążyłam zrealizować tego o czym marzyłam i co kocham.
Bogumiła Ofiara ma pełne przekonanie, że spełnienie największego marzenia pomogło jej w zmaganiach z przeciwnościami losu.
- Najgorsza jest taka bezczynność, wejść w łóżko i koniec. - tłumaczy. - I człowiek się zniechęca, rozleniwia się i traci sens życia, a w tej chwili wiem, że jak już wróciłam, to na razie będę się tego trzymać. Mogłam się skupić na czymś innym, coś, co mi daje przyjemność i satysfakcję. Mogłam się jakoś spełnić, zrealizować, poeksperymentować. Po tylu latach, jak się nie maluje non stop, to jakby człowiek zaczynał od nowa, od początku. Dla mnie to był taki powrót do korzeni.
Bogumiła Ofiara w 1983 roku ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu, a następnie podjęła pracę na stanowisku dekoratora w PSS Społem w Ostrzeszowie. Dodatkowo wykonywała też różnego rodzaju dekoracje, np. sal weselnych czy kościołów. Wykonywała też rzeźby nagrobne w kamieniu, które do dzisiaj widzimy na cmentarzach. Chcąc jednak w pełni skupić się na malarstwie, rysunku i grafice zdecydowała się podjąć studia magisterskie na Uniwersytecie im Adama Mickiewicza w Kaliszu na kierunku Edukacja Artystyczna. Sztuka zeszła na plan dalszy, kiedy uzyskała zatrudnienie w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Kuźnicy Grabowskiej, najpierw na stanowisku instruktora, a później kierownika. Jej zasługą jest m.in. utworzenie tam Środowiskowego Domu Samopomocy. Jak sama mówi, swoje życie podporządkowała wspieraniu i niesieniu pomocy osobom niepełnosprawnym w potrzebie. Teraz, kiedy jest już na emeryturze znowu może w pełni oddać się malarstwu. Choć nie planuje kolejnych wystaw, to wypada mieć nadzieję, że jej nietuzinkowe dzieła już wkrótce ponownie zawisną na ścianach którejś z galerii i zachwycą miłośników sztuki.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl