15 stycznia 2026, 15:49

Teraz

Fakty

A A A

OSTRZESZÓW: Adam Woronowicz gościem Biblioteki Publicznej

Ostrzeszowska Biblioteka Publiczna przyzwyczaiła nas już do wizyt znanych postaci polskiej kultury, a przede wszystkim aktorów. Regularnie odwiedzają ją artyści z najwyższej półki, co zawsze spotyka się z wielkim zainteresowaniem mieszkańców. Nie inaczej było w poniedziałek (1 grudnia), kiedy licznie zgromadzona publiczność miała okazję wysłuchać wspomnień, anegdot i refleksji jednego z najbardziej cenionych i rozchwytywanych ludzi polskiego kina – Adama Woronowicza. Jego rozmowa z Marcinem Michrowskim dostarczyła wielu ciekawych informacji, a także powodów do przemyśleń i rzecz jasna śmiechu, bo przecież mieliśmy do czynienia z niekwestionowanym mistrzem komedii. Ostatnio udowadnia to znakomitą kreacją w trzeciej części kinowego hitu „Teściowie”.
- Ponad półtora miliona widzów w kinach i ciągle słyszę od ludzi, którzy pracują w kinach, że jest zapotrzebowanie i są organizowane dodatkowe seanse, mimo że film tak oficjalnie zszedł już z afisza i wchodzą nowe filmy. - powiedział nam. - To jest bardzo fajny rok w ogóle dla polskiego kina. Widzów jest bardzo dużo, znowu wrócili od czasów pandemii, więc to jest ogromny sukces. Wszyscy się z tego bardzo cieszymy. A to, że mogę się jakoś przyłożyć do tego, żeby się widzowie serdecznie śmiali, to jest bardzo miłe. Możemy grać i takie, i takie role, w sumie jesteśmy zawodowymi aktorami, czuję się rzemieślnikiem, więc umiem to robić. Trzeba coś poważnego zagrać, to zagram. Trzeba coś zagrać, żeby kogoś rozbawić? Jak jest dobry scenariusz, to też to umiem. Jestem takim niespokojnym duchem i zawsze mnie gdzieś rzuca w różne rejony, to są zawsze wyzwania. Chciałbym się jeszcze bawić tym, co robię, to też musi nam przynosić jakąś frajdę.
W przypadku Adama Woronowicza wszechstronność rzeczywiście robi wrażenie. Momentem przełomowym w jego karierze był przecież film „Popiełuszko. Wolność jest w nas”, w którym odtwarzał rolę tytułową.
- Była to na pewno pierwsza tak duża filmowa rola, wcześniej nie miałem takiej okazji – przyznaje. -  Była takim punktem granicznym, po którym nastąpił w moim przypadku taki duży zwrot w kierunku seriali i filmów. Od tamtej pory, po zrealizowaniu filmu o księdzu Jerzym, ja stopniowo zacząłem zdecydowanie więcej grać w serialach i filmach, a mniej w teatrze.
W swojej przebogatej filmografii Adam Woronowicz ma również rolę Świętego Maksymiliana Marii Kolbego. Jak się okazuje właśnie to sprawiło, że Ostrzeszów nie jest mu miastem obcym i nieznanym.
- Kiedy pracowaliśmy przy filmie „Dwie Korony” a’propos postaci ojca Maksymiliana, ta nazwa na pewno się pojawiła i zaczęła się przewijać. Na pewno na hasło Ostrzeszów, wiem gdzie jest – zapewnia. 
Należy w tym miejscu przypomnieć, że Święty Maksymilian od 9 listopada do 8 grudnia 1939 r. przebywał w obozie jenieckim zlokalizowanym w Ostrzeszowie, co upamiętniono między innymi muralem na budynku ostrzeszowskiej Biblioteki Publicznej. Woronowicz deklaruje, że gdyby ponownie miał szansę wyboru drogi życiowej to wybrałby dokładnie taką samą. Aktorstwo wciąż pozostaje nie tylko jego profesją, ale też dostarczającą wielu wyzwań pasją. Do Ostrzeszowa przyjechał w trakcie urlopu, po którym czeka go realizacja kolejnych projektów. 


Fot. Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Ostrzeszów

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl