16 grudnia 2019, 07:08

Teraz

Fakty

A A A

OSTRZESZÓW: Gra z historią w tle

115 patroli, czyli łącznie około pół tysiąca osób wzięło udział w grze miejskiej pod tytułem „Miasto za drutami 2”, która 10 listopada rozgrywała się na terenie Ostrzeszowa. Już po raz ósmy mieszkańcy odpowiedzieli na zaproszenie Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej i właśnie w ten sposób obchodzili Narodowe Święto Niepodległości, a w tym roku dodatkowo także 80. rocznicę przybycia do Ostrzeszowa Ojca Maksymiliana Kolbego. Stąd też fabuła gry, podobnie jak w roku 2015, bezpośrednio nawiązywała do okresu II wojny światowej.
- Chcieliśmy upamiętnić fakt, że w Ostrzeszowie był obóz jeniecki, że przewinęło się tutaj prawdopodobnie ponad sto tysięcy ludzi – wyjaśnia Michał Szmaj, jeden z twórców projektu „Wolne Miasto”, w ramach którego odbywa się gra miejska – To jest historia, którą mało znamy, a którą, za pomocą gry miejskiej, możemy w atrakcyjny sposób pokazać i „sprzedać”. Poza tym upamiętniamy 80-lecie przybycia tutaj ojca Maksymiliana Marii Kolbego. On też jest postacią w tej grze i jego też można uratować. Podobnie jak zakonników, z którymi przyjechał oraz jeńców, oficerów norweskich.
Oficjalny początek gry poprzedziła inscenizacja przyjazdu ojca Maksymiliana do Ostrzeszowa. Podobnie jak 9 listopada 1939 roku, święty osadzony został w budynku na ul. Zamkowej, gdzie obecnie mieści się I Liceum Ogólnokształcące. Za jego odnalezienie i uwolnienie organizatorzy przewidzieli dodatkową nagrodę specjalną. Kilkudziesięcioosobowy sztab, złożony przede wszystkim z harcerzy, przez ostatnie kilka miesięcy robił wszystko, by gra była interesująca, atrakcyjna, ale też wymagająca.
- Jest przygotowanych dziewięćdziesiąt zagadek – wyjaśnia Patryk Pieprzka, szef sztabu gry. – Trzydzieści zagadek dla karty ubrań, trzydzieści zagadek dla karty żywności oraz trzydzieści zagadek dla karty fałszywych dokumentów. Dzięki rzeczom, które znajdziemy na punktach, czyli ubraniom, pożywieniu i dokumentom możemy odbić więźniów. Po ich odbiciu zdobywamy punkty zaufania mieszkańców. Na mapie mamy punkty Niemców, po udaniu do których dowiadujemy się, jakie przedmioty są potrzebne, żeby ich przekupić lub im pomóc. Niemcy w zamian za to uwolnią dla nas zakonników. Potrzebne do tego przedmioty możemy zdobyć od mieszkańców, w zamian za punkty zaufania, które zdobyliśmy, uwalniając Niemców. Obie części gry są z sobą bardzo mocno powiązane.
Zwycięzcą gry został ten patrol, któremu udało się uwolnić najwięcej osób. Jak zwykle do rywalizacji z historią w tle przystąpiły całe rodziny, a także ekipy złożone z przyjaciół.
- Uważam, że powinno być więcej tego typu zabaw – mówi Arkadiusz Suchanecki z patrolu Białe Białe Orły. – Niesamowicie dużo młodzieży zaangażowanej, to bardzo cieszy. Myślę, że w poprzednich latach było więcej patroli rodzinnych, a teraz dominują patrole złożone z młodzieży. Świetnie zorganizowane patrole rowerowe i piesze. Myślę, że będzie niezła zabawa.
Najważniejszą nowością było w tym roku wykorzystania aplikacji mobilnej ActionTrack, która miała ułatwić zadanie zarówno uczestnikom, jak również organizatorom.
- Mnóstwo w związku z tym obaw, mnóstwo pracy, żeby to zadziałało, no i pewna niewiadoma, czy to się przyjmie, czy nie – przyznaje M. Szmaj, a P. Pieprzka dodaje: – Prace nad aplikacją trwały bardzo długo. Miesiąc temu rozpoczęliśmy wpisywanie do niej wszystkiego. Do tego należy doliczyć czas na przygotowanie wszystkich punktów, znalezienie miejsc na wszystkie zagadki. Prace nad grą rozpoczęły się mniej więcej półtora miesiąca temu.
Wśród graczy dało się słyszeć różne opinie na temat aplikacji. Niektórzy ją chwalili jako przydatną i pomocną, inni skarżyli się na problemy techniczne, które zamiast zadanie ułatwiać, mogły je utrudniać. Ostatecznie jednak wszyscy bardzo dobrze się bawili, pokazując, jak powinno się świętować niepodległość – z szacunkiem do historii, ale jednocześnie radośnie i bez nadmiernego patosu czy politycznych wpływów.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl