11 sierpnia 2020, 03:28

Teraz

19°

Fakty

A A A

OSTRZESZÓW: Rafał Trzaskowski walczył o poparcie

Tydzień po wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Mikstacie, do Ostrzeszowa zawitał jego kontrkandydat w wyścigu o fotel głowy państwa Rafał Trzaskowski. Wiec odbywający się we wczesne sobotnie popołudnie na miejscowym rynku przyciągnął wielu sympatyków kandydata Koalicji Obywatelskiej. Nie tylko jednak oni witali Rafała Trzaskowskiego. Oficjalnie zrobił to burmistrz Patryk Jędrowiak.
-Witam w mieście, które jest dumne dumą swojej okolicy, dumą zieleni, która nas otacza, dumą przedsiębiorczości, która w tym mieście, która w tym mieście rozkwitała – mówił. - Kiedy zostawałem burmistrzem miałem taki mały cel, nie tylko inwestycje, nie tylko rozwój, ale też budowanie poczucia, że to miasto i jego mieszkańcy mają swój głos, że ten głos będzie wysłuchiwany. Właśnie dzisiaj ten głos będzie wysłuchany, będziecie mogli gościć i powitać w gościnnym, otwartym mieście, jakim jest Ostrzeszów prezydenta Warszawy, kandydata na prezydenta Polski pana Rafała Trzaskowskiego.
Jak powiedział sam kandydat, bardzo ważne jest dla niego to, że w każdym mieście, które odwiedza w ramach kampanii witają go najwyżsi przedstawiciele władz lokalnych. Także w Ostrzeszowie pojawił się stały w ostatnim czasie element przedwyborczych spotkań Rafała Trzaskowskiego – druga mównica z nazwiskiem Andrzej Duda. To oczywiście nawiązanie do perturbacji związanych z organizacją telewizyjnych debat.
-Jakoś tak się zdarzyło, że pan prezydent Andrzej Duda nie chce podjąć wyzwania, nie chce otwartej debaty, na której padałyby trudne pytania. W związku z tym obiecałem, że będę stawiał tę mównicę, żeby dać panu prezydentowi szansę na to, żeby podjąć wyzwanie debaty, żeby się nie obawiał i żeby odpowiadał na pytania, których nie zna, na pytania, które są najważniejsze dla nas.
Krytycznych słów pod adresem przeciwników politycznych było zresztą znacznie więcej. Rafał Trzaskowski zarzucał Prawu i Sprawiedliwości ciągłe patrzenie w przeszłość i brak woli zastanawiania się nad dniem jutrzejszym.
-Skoro nie ma już na polskiej scenie politycznej Donalda Tuska, to może czas na to, żeby na niej nie było też Jarosława Kaczyńskiego. Wyobraźcie sobie taki dzień, budzimy się w poniedziałek, już po ogłoszeniu wyników wyborów, rozglądamy się, włączamy telewizję publiczną – nie ma nienawiści, nie ma dzielenia nas, nie ma manipulacji, nie ma opowiadania tej totalnej nieprawdy, którą słyszymy od rana do wieczora, z prostej przyczyny – nikt nie zadzwonił do prezesa telewizji, żeby mu powiedzieć, co ma powiedzieć, bo Jarosława Kaczyńskiego nie ma już w polskiej polityce (…) Dzisiaj stawką tych wyborów jest dokładnie to, czy będziemy w stanie myśleć o nowym etapie, gdzie nowe pokolenie polityków będzie myślało o dniu jutrzejszym, czy przez cały czas będziemy, tak jak pisowski prezydent Andrzej Duda patrzeć w przeszłość. Czy przez cały czas Jarosław Kaczyński będzie nas pouczał, mówił czym jest patriotyzm, czym jest rodzina, czy sami będziemy odpowiadali na te najważniejsze pytania. O tym są te wybory i powiem wam jedno – jak na was patrzę to jestem absolutnie przekonany, że ma cie już dosyć i że chcielibyście Polski, w której Jarosław Kaczyński nie wydaje poleceń prezydentowi (…) Różnica między nami polega przede wszystkim na tym, że pan prezydent Duda ma jednego szefa – Jarosława Kaczyńskiego, a moim szefem jesteście wy wszyscy. Szczerze mówiąc wolałbym mieć takich szefów i takie szefowe, jak tutaj w Ostrzeszowie.
Kandydat Koalicji Obywatelskiej przyznał przy tym, że i jego obozowi politycznemu zdarzało się w przeszłości popełniać błędy.
-PiS był w stanie trafnie nazwać niektóre bolączki III Rzeczpospolitej. Tak, jestem w stanie powiedzieć, że 500 plus to był dobry pomysł i dobry program. Jestem w stanie skrytykować pewne rzeczy, które nam się nie udały. Natomiast zapytajcie pana prezydenta Andrzeja Dudy, czy on chociaż w jednej sprawie jest w stanie skrytykować prezesa, czy jest w stanie odciąć się od PiSu, nie jest w stanie. Zapytajcie pana prezesa i jego wychowanka pana prezydenta Andrzeja Dudę, czy chociaż raz mógłby powiedzieć coś dobrego o konkurentach. Mówił pięć lat temu o odbudowie wspólnoty, czy chociaż raz wyciągnął rękę do swoich konkurentów politycznych? Nie, nie wyciągnął, bo się boi prezesa.
Rafał Trzaskowski mówił również o swoich priorytetach, sprawach, którymi zamierza się zająć po ewentualnej wygranej w wyborach prezydenckich.
-Walka z kryzysem klimatycznym, walka o silny samorząd, walka o demokratyczną Polskę, walka o apolityczną Kancelarię Prezydenta, to wszystko, co jest ważne dla Szymona Hołowni. Tak dokładnie będzie. Pomoc przedsiębiorcom. Zobaczcie jak się wasze miasto zmieniło. Pamiętam czasy, kiedy było tutaj 50% bezrobocia. Dzisiaj polskie firmy odbudują Polskę, odbudują Wielkopolskę, są waszą wielką dumą. Dzisiaj właśnie o tym trzeba rozmawiać, jak ratować polską przedsiębiorczość, jak ratować polskie firmy, jak ratować miejsca pracy, jak zadbać o to, żeby rządzący nie uzgodnili kolejnych podatków. Jak walczyć z nienawiścią, z dzieleniem nas. Jak walczyć ze wszystkimi tymi, którzy chcą spychać na margines dużą część naszego społeczeństwa. To są wszystko postulaty moje, ale również moich konkurentów i ich wyborców. Chcę jasno powiedzieć, że jasno budujemy wspólnotę, platformę porozumienia dla wszystkich, którzy w Polsce chcą zmiany.
Prezydent Warszawy zapewniał, że będzie silnym i niezależnym prezydentem kraju.
-Prezydentura niezależna to taka prezydentura, w której prezydent nie słucha tylko jednej osoby, który w momentach trudnych, dla celu politycznego nie posunie się do tego, żeby atakować innych, żeby nas dzielić, żeby atakować wolność samorządów, żeby atakować wolność prasy. To są przecież podstawowe nasze wolności. Prezydentura niezależna to taka, w której prezydent, tak jak ja, może się co najwyżej obawiać czasem swojej żony, a nie prezesa partii politycznej (…) Dzisiaj potrzebny jest silny prezydent, który jasno powie – jeżeli rządzący będą chcieli podnosić podatki, jeżeli będą chcieli podejmować decyzje, które będą złe dla obywateli, jeżeli będą chcieli łamać konstytucję, jeżeli będą niszczyć niezależne instytucje, to tam silny prezydent postawi weto.
Z drugiej strony, Trzaskowski zapewniał, że poprze wszystkie inicjatywy, które uzna za korzystne dla państwa i jego obywateli. Choć wśród uczestników wiecu zdecydowanie przeważali zwolennicy kandydata Koalicji Obywatelskiej, to nie zabrakło także jego oponentów, co skutkowało polemikami i ostrymi wymianami zdań.
-Zrobię wszystko, żeby wasza wizja była wizją mojej Polski – odpowiadał kandydat. - Chcę was wysłuchać, chcę z wami rozmawiać. Jestem gotów do rozmowy o tradycji, która jest mi bardzo droga, o ojczyźnie, której służyłem przez wiele lat, o rodzinie, o patriotyzmie. Tylko błagam was, niech to będzie rozmowa między wami, a mną, a nie pomiędzy prezydentem Dudą i panem prezesem, który naprawdę pojęcie nie ma, czym jest rodzina i wychowanie dzieci.
Kończąc, Rafał Trzaskowski wyraził nadzieję, że 12 lipca, w drugiej turze wyborów, większość jej uczestników opowie się za jego wizją Polski, polegającą przede wszystkim na dążeniu do odbudowy narodowej wspólnoty.


 

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl