17 października 2021, 06:27

Teraz

Fakty

A A A

OSTRZESZÓW: Rów niezgody

Czy działająca w Kaliszkowicach Ołobockich ubojnia drobiu od wielu lat wypuszcza szkodliwe nieczystości do rowu melioracyjnego, a właściwe służby wykazywały się w tej sprawie opieszałością, a wręcz brały udział w swoistej zmowie? Taką odważną tezę głosi od dawna jeden z mieszkańców – Piotr Adamski, wspierany przez radnego Rady Powiatu Stanisława Hemmerlinga. Za sprawą tego ostatniego temat już kilkakrotnie trafiał pod obrady Rady Powiatu w Ostrzeszowie. Dopiero jednak na ostatniej sesji poświęcono mu oddzielny, jak się później okazało, bardzo obszerny i przepełniony emocjami punkt. W roli głównej wystąpił oczywiście S. Hemmerling, który nie przebierając w słowach starał się wykazać błędy, zaniechania i brak profesjonalizmu Starostwa Powiatowego, w tym przede wszystkim zastępcy kierownika Wydziału Budownictwa i Środowiska Sławomira Jędrzejewskiego. Posługiwał się przy tym dokumentami i zdjęciami.
-Dostrzegając brak należytych działań, pytam, czy zamierza pan w stosunku do pana inspektora Jędrzejewskiego wyciągnąć jakieś konsekwencje, czy nie? - tymi słowami S. Hemmerling zwrócił się do starosty Lecha Janickiego – A może, nasuwa się przypuszczenie, jest to wspólna zmowa, żeby blokować rozstrzygnięcie tej sprawy na płaszczyźnie uczciwości i sprawiedliwości. Przecież działając zgodnie z kompetencjami, widząc zanieczyszczenia powinien inaczej reagować, a nie tylko pisać w kółko, że trzeba to zbadać, a nie poddaje pod badanie. Nie chcę nawet podejrzewać, że o badania nie wnioskował, bo ich wyniki mogłyby wymusić postępowanie.
Starosta stanął w obronie swojego pracownika.
-Nie znalazłem podstaw, aby potwierdzić zarzuty stawiane mu przez pana Hemmerlinga. Uważam, że w swoim zakresie dopełnił swoich obowiązków w sposób nie budzący zastrzeżeń.
l.
Janicki zaznaczył, że jedynie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ma kompetencje, by wydać decyzje prowadzące do nałożenia jakichkolwiek kar. Służby starosty takowych uprawnień nie posiadają. Do stawianych zarzutów ustosunkował się też radny Wojciech Bąk, reprezentujący gminę Mikstat. Podzielił się z uczestnikami obrad swoimi spostrzeżeniami po wizji lokalnej, jaką osobiście przeprowadził w ubojni w Kaliszkowicach Ołobockich. Szczególnie podkreślił to, że zakład od 2007 roku wyposażony jest w nowoczesną oczyszczalnię ścieków.
-I z tej to oczyszczalni wydostaje się do tego rowu „B” właściwie czysta, przezroczysta woda - przekonywał, dodając, że regularnie przeprowadzane są tam badania, które wykonuje niezależne, zewnętrzne laboratorium – Te wszystkie badania są wysyłane do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Kaliszu, jak również do Starostwa Powiatowego w Ostrzeszowie. Z tego, co wiem w ostatnim okresie nie było przekroczonych wartości w tych wszystkich badaniach.
W.
Bąk stwierdził ponadto, że nic nie wskazuje na to, aby we wskazanym rowie dochodziło do szkodzących środowisku naturalnemu zanieczyszczeń.
-Jest tam bujna, soczysta zieleń, a jak zobaczyłem, że w tym rowie jeszcze są żaby, które są właściwie wskaźnikiem czystości wody, to mogę stwierdzić, że zagrożenia ekologicznego w tym cieku wodnym nie widzę.
S.
Hemmerling jak zwykle bardzo ostro zareagował na przedstawione wyjaśnienia i opinie, oskarżając przedmówców o kłamstwo i zmowę.
-Nie jestem tu po to, żeby przytakiwać na kłamstwa, na niszczenie człowieka. Jesteśmy tu po to, żeby dopomóc ludziom. Nie chcę krzywdy „Dromico”, ale zaprzestańcie krzywdy na panu Adamskim.
Radny nie doczekał się jednak ani jednego głosu poparcia ze strony swoich kolegów. Wyniki kontroli przeprowadzonej przez komisję rewizyjną nie pozostawiły mu w tym zakresie złudzeń.
-Zespół kontrolny stwierdził podczas czterech wizyt, że woda płynąca w rowie „B”, do którego spływają oczyszczone ścieki jest bezbarwna i bezwonna - powiedział przewodniczący komisji Robert Pustkowski – Widoczne jest, iż rów jest dobrze utrzymany, pogłębiony, jego skarpy porośnięte są roślinami zielonymi, bez oznak osadu, czy nienaturalnych odbarwień na odcinku od zakładu ubojowego do wysokości posesji pana Piotra Adamskiego. Co więcej, z wypowiedzi pana Adamskiego, zespół kontrolny dowiedział się, że w ostatnich tygodniach sytuacja z jakością wody w rowie wyraźnie się poprawiła. Powiedział to w maju lub czerwcu. Według jego relacji, ostatnie zdarzenia, które ocenia bardzo negatywnie, kiedy miały mieć miejsce zrzuty zanieczyszczeń bezpośrednio do rowu miały mieć miejsce 15 i 17 lutego.
Dla S. Hemmerlinga takie tłumaczenia są jednak zdecydowanie niewystarczające. Wielokrotnie powtarzał, że wpuszczane do rowu zanieczyszczenia są niezwłocznie spłukiwane silnym strumieniem wody, tak, by szybko znikał po nich ślad. Pracownicy Starostwa oraz Policja nie zabezpieczają natomiast w porę próbek, które powinny zostać przesłane do WIOŚ. W finale dyskusji głos P. Adamski wysunął wobec właściciela ubojni cały szereg poważnych oskarżeń, co spotkało się z natychmiastową i zdecydowaną reakcją pełnomocniczki firmy Kamili Nawrockiej.
-Odnośnie tego zachowania zostaną podjęte stosowne kroki prawne – zapowiedziała – Jest niedopuszczalne, aby w taki sposób wypowiadać się na temat innych osób, bez żadnych dokumentów, po prostu obrażając te osoby.
Jeśli założeniem wprowadzenia sprawy pod obrady było doprowadzenie do jej wyjaśnienia, to z pewnością plan się nie powiódł. Strony pozostały na swoich stanowiskach i nic nie wskazuje na to, aby mogły się do siebie zbliżyć.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl

Archiwum komentarzy
Tryb sortowania komentarzy:
  • ~Niedobry : Bąk się myli. W piątkowy wieczór 20 sierpnia nad strumieniem unosiła się bardzo nieprzyjemna woń. Przed południem w sobotę rowem płynęła czerwona ciecz. Teść żartował, że chyba Pan Jezus wodę w wino zamienił i to nie w stągwiach ale w całym strumieniu.
    Szkoda Adamskiego a tym bardziej Hemerlinga, bo mają rację a przyszło im walczyć z wiatrakami.

    11:19, 3 września 2017, | odpowiedz