Mieszkańcy Pichlic, a w szczególności rodzice młodszych dzieci, drżą o los miejscowej Szkoły Podstawowej. Po kilku latach spokoju po okolicy krążą informacje o rzekomej likwidacji placówki. Wójt gminy Sokolniki zapewnia, że aktualnie takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.
Do redakcji dotarły informacje od jednej z mieszkanek, która obawia się, że w związku z nową reformą oświatową narzucaną przez rząd znów niepewny jest los Szkoły Podstawowej w Pichlicach. W rozmowie z naszym tytułem padają m.in słowa o likwidacji placówki i przeniesieniu dzieci np. do Zespołu Szkół w Walichnowach. - Powiem szczerze, że jestem zaskoczony, bo nikt nie rozmawiał o likwidacji - zapewnia wójt Sylwester Skrzypek. - Z przykrością muszę stwierdzić, że nieodpowiedzialność radnych powoduje to, że gdzieś ludzi wprowadza się w błąd i gotuje się im takie święta, święta poświęcone dyskusji na temat szkoły. Nie uczestniczyłem w zebraniu, a poproszono mnie o przedstawienie założeń reformy oświatowej. Wczoraj nawet, siadając do komputera, czytałem że pani minister wycofała się z pomysłu nienaliczania "czternastek". Okazuje się, że jednak ona będzie. To wszystko jest płynne.
Wójt Sokolnik niedawno gościł na wizycie wiceministra edukacji w Wieluniu. Tam miał okazję dopytać o propozycję ułożenia sieci szkół na przykładzie swojej gminy. Usłyszał, że ma poczekać do czasu wejścia w życie kontrowersyjnej ostatnio ustawy oświatowej. - Jak prawo wejdzie w życie, a ono dynamicznie się zmienia, będzie można coś ustalać - dodaje wójt Skrzypek. - Jesteśmy w trakcie szkoleń, zaciągamy opinii i patrzymy jakie są możliwe warianty. Na ten moment jest jeszcze za wcześnie, by cokolwiek mówić. Jest jeszcze za wcześnie. [...] Część kosztów funkcjonowania szkół będzie można pokrywać z tzw. "czternastek", bo wówczas nauczyciele, można powiedzieć, pracowaliby bardziej na gołych etatach i wszyscy mieliby zatrudnienie.
Wójt podkreśla, że nie padło stwierdzenie, by jakąkolwiek szkołę zamknąć, bo obecnie, jak usłyszeliśmy, jest to prawie niemożliwe.