15 maja 2021, 19:01

Teraz

15°

Fakty

A A A

REGION: Pracuje w poznańskim szpitalu covidowym. Ostrzega przed wirusem.

- To wirus, którego nie można lekceważyć – przekonuje młodszy ogniomistrz Radosław Gatkowski, jak dotąd jedyny funkcjonariusz Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrzeszowie oddelegowany do tymczasowego szpitala covidowego na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Nie kryje, że to, z czym się tam styka na długo zapadnie mu w pamięć. Aktualnie w poznańskim szpitalu tymczasowym służbę pełni około trzydziestu strażaków z całej Wielkopolski, posiadający wymagane kwalifikacje i umiejętności. Kiedy do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrzeszowie dotarła informacja o takim zapotrzebowaniu, R. Gatkowski długo się nie zastanawiał.
- Postanowiłem, że mogę się przydać, ponieważ posiadam wiedzę w zakresie ratownictwa medycznego i taki też kierunek studiów ukończyłem. - mówi. - Dlatego zadeklarowałem gotowość. Na podstawie decyzji Wojewody Wielkopolskiego- Pana Michała Zielińskiego, zostałem oddelegowany do pracy w Tymczasowym Szpitalu Covidowym na Międzynarodowych Targach Poznańskich.
Ostrzeszowski strażak skierowany został na oddział intensywnej opieki medycznej, co oczywiście oznacza, że pomaga medykom w opiece nad pacjentami w najcięższym stanie.
- Do moich obowiązków należy właśnie dbanie o takiego pacjenta i dostarczenie mu wszystkiego, czego potrzebuje. - wyjaśnia R. Gatkowski. - Odbywa się tam także dużo zabiegów specjalistycznych, przy których trzeba zachować zimną krew, ale myślę, że doświadczeni strażacy dobrze sobie z tym radzą. Staram się nie przywiązywać do najcięższych zdarzeń, które mają miejsce na oddziale. Po prostu robię to, co do mnie należy tak jak każdy z pracujących tam medyków. Jednak patrząc na to wszystko potrafię dojrzeć, że Covid -19 zabiera nam życie i zdrowie. To wirus, którego nie można lekceważyć.
Dyżur na oddziale trwa dwanaście godzin.
- Jesteśmy przydzieleni po dwie osoby na jedną zmianę. Dyżur trwa 12 godzin. - relacjonuje nasz rozmówca -  Zanim jednak możemy wejść na oddział, musimy być odpowiednio przygotowani do pracy. Znajduje się tam specjalne pomieszczenie, w którym pobieramy wszystkie rzeczy ochrony osobistej, zabezpiecza nas ona bezpośrednio przed różnego rodzaju bakteriami. Odpowiednie ubranie, obuwie ochronne, czepek ochronny, maseczka filtrująca, przyłbica oraz co najmniej 2 pary rękawiczek. Kiedy jesteśmy przygotowani, możemy wejść bezpiecznie na oddział, na którym pracujemy przez najbliższe 3 godziny. Praca w takim ubraniu jest bardzo intensywna i wyczerpująca, ponieważ występuje brak dopływu tlenu do większości części ciała, a także temperatura jest podwyższona. Po wyjściu ze strefy brudnej mamy specjalną procedurę pozbycia się ubrania, w którym przebywaliśmy na oddziale. Następnie prysznic i jesteśmy gotowi, aby zbierać siły przez 3 godziny przerwy, po której znów musimy wejść do strefy brudnej natomiast w każdym momencie musimy być w gotowości do wejścia nawet podczas przerwy, ponieważ zdarzają się też sytuacje, które wymagają natychmiastowej interwencji.
Praca w takich warunkach jest niezwykle wyczerpująca fizycznie i psychicznie. Doświadczenia zdobyte w strażackiej pracy są więc niezwykle cenne, pomagają w radzeniu sobie z trudnościami.
- Proszę mi wierzyć, że będąc tam i widząc co się dzieje mam zupełnie inne spojrzenie na obecną sytuację i zapewniam, że każdy kto ma wątpliwości co do istnienia covida po wizycie w szpitalu zmieniłby swoje zdanie. Życzę państwu zdrowia, bo ono jest najważniejsze. - podkreśla R. Gatkowski, który został wydelegowany do Poznania na miesiąc. Nie jest jednak wykluczone, że spędzi tam więcej czasu. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej i liczby osób trafiających do szpitala tymczasowego.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl