5 marca 2024, 11:39

Teraz

Rozrywka i oświata

A A A

OSTRZESZÓW: Aktorstwo to głupi zawód, czyli Andrzej Grabowski w Ostrzeszowie

Największą popularność zyskał rolami Ferdynanda Kiepskiego oraz Gebelsa w „Pitbullu”, ale to tylko drobna część jego ogromnego i różnorodnego dorobku artystycznego. Mowa oczywiście o Andrzeju Grabowskim, który we wtorek (5 grudnia) zawitał do Ostrzeszowa. Tamtejsza Biblioteka Publiczna z trudem pomieściła wszystkich chętnych do udziału w spotkaniu z tym znakomitym aktorem. Wyjątkowy gość już na samym początku zaskoczył wszystkich zebranych, że tak naprawdę nie chciał zostać aktorem, ponieważ to… głupi zawód. Te słowa należy jednak traktować jako pewną prowokację ze strony człowieka, który od lat zaliczany jest do grona najwybitniejszych artystów teatralnych i filmowych w naszym kraju. Nic więc dziwnego, że wiele osób z jego środowiska łapało się za głowy, kiedy przyjął propozycję zagrania głównej roli w serialu „Świat według Kiepskich”.
- Ja nie znosiłem tego serialu – oświadczył. - Przez trzy lata jak przyjeżdżałem to byłem chory, lepiej było nie podchodzić do mnie podczas kręcenia, ale potem to polubiłem. Nie każdy odcinek jest dobry, czasem jest tylko totalnie głupi i o niczym, po prostu bez sensu, ale jak się zdarza dobry to to jest naprawdę fantastyczne. Nagromadzenie głupoty w tym serialu stwarza, że ta głupota zaczyna być nadgłupotą,  a nadgłupota jakąś tam mądrością. 
Jako ciekawostkę warto dodać, że imię swojemu bohaterowi nadał sam Andrzej Grabowski. W pierwotnej wersji scenariusza był bowiem nie Ferdynandem ale Ludwikiem. 
- Podszedłem do reżysera, czyli Okiła Khamidova, Tadżyka z pochodzenia, który ledwo mówił wtedy po polsku i mówię „Okił, może ja chciałbym mieć na imię Ferdynand a nie Ludwik”. On odpowiedział „dobra”. Poparł mnie Rysiu Kotys, grający Paździocha, powiedział „fajnie, będę mógł do ciebie mówić Ferdek Pierdek”. No i tak został ten Ferdynand. 
Z zupełnie innej strony A. Grabowski pokazał się w filmie i serialu Patryka Vegi „Pitbull”. Gebels to postać, która również głęboko zapadła w pamięć wielu miłośnikom polskiego kina. Miała to być forma wyrwania się z szufladki z napisem „Ferdynand Kiepski”. Nie było łatwo. 
- „Kiepskich” oglądało wtedy codziennie parę milionów ludzi, a tutaj ja występuje w zupełnie innej roli. Wiedziałem, że muszę się zmienić nie tylko mentalnie, ale też fizycznie. A co można zrobić z twarzą? Ogoliłem wąsy, które zwykle miałem i ostrzygłem się na łyso. Kiedy zobaczyłem sienie w lustrze to już wiedziałem jaką postać chciałbym zagrać. Nie wiedziałem czy dam radę ją zagrać, ale wiedziałem jaką postać chciałbym zagrać. 
Jak można się było spodziewać, podczas spotkania z A. Grabowskim było wiele powodów do śmiechu, zwłaszcza kiedy dzielił się anegdotami o innych znanych aktorach i nietypowych spotkaniach z fanami czy opowiadał pikantne dowcipy. Nie brakowało jednak także okazji do refleksji, gdy wspominał swoje dzieciństwo czy nieżyjącego już niestety Jana Nowickiego. Aktor chętnie odpowiadał też na pytania zadawane przez przedstawicieli publiczności. Wszystkim, którzy z jakichś powodów nie mogli pojawić się na wtorkowym spotkaniu lub po prostu chcieliby bliżej poznać jego bohatera polecamy książkę „Andrzej Grabowski. Jestem jak motyl”. 

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl