11 sierpnia 2022, 10:28

Teraz

20°

Rozrywka i oświata

A A A

OSTRZESZÓW: Głośno i ostro pod kazimierzowską Basztą

To była bardzo udana inauguracja Dni Ziemi Ostrzeszowskiej. W ostatni weekend dziedziniec kazimierzowskiej Baszty rozbrzmiewał muzyką skierowaną do odbiorców o bardzo różnorodnych gustach. W piątek Miejska Orkiestra Dęta przypomniała najbardziej znane tematy przewodnie z filmów, a w sobotę fani mocnych dźwięków znakomicie bawili się podczas jedenastej edycji Festiwalu Rocka Progresywnego Baszta ProgFest. Impreza organizowana przez Stowarzyszenie InnoQultura dorobiło się już licznej rzeszy stałych bywalców i renomy, dzięki której nie brakuje zespołów, które nie czekają na zaproszenie i same zgłaszają chęć przyjazdu do Ostrzeszowa. Doskonały przykład to grupa Indigo Child z Opola, w znakomity sposób przywracający wspomnienia z czasów, kiedy królował rock psychodeliczny.
- Bardzo fajna organizacja, doskonale słyszałem się na scenie, więc brawa dla akustyków – ocenia lider zespołu Jakub Kamiński, a klawiszowiec Jakub Kirstein dodaje. - Według mnie było to bardzo profesjonalnie zrobione. Rzadko kiedy zdarza się tak, że wchodzimy na scenę, nagłaśniamy się i nie mija dwadzieścia minut, a my już jesteśmy gotowi do koncertu.
Poza kwestiami technicznymi, muzycy zwracają też uwagę na klimat miejsca, w którym festiwal się odbywał.
- Naprawdę urocze miasto – wyznał J. Kamiński - Wydawało mi się, że Ostrzeszów to większe miasto. Okazało się, że jest mniejsze, ale widzę, że nie ma problemu, aby ludzie przyszli posłuchać trochę bardziej skomplikowanej muzyki niż disco polo.  
Tuż po Indigo Child, swoim koncertem uraczyła publiczność formacja Metafox ze Słupska. Swoją muzykę określają mianem modern fusion. To niezwykle udane połączenie jazzrocka, rocka progresywnego i różnych odmian muzyki elektronicznej.
- Z organizatorami Baszty rozmawiałem już dwa lata temu, ale najpierw przeszkodziła nam pandemia, a później coś nie wypaliło, jak to w życiu – powiedział nam gitarzysta Michał Franczuk - Kiedy trafił się ten koncert był to idealny moment, żeby zakończyć naszą trasę. Dla mnie cała sytuacja jest idealna. Uwielbiam zamki, uwielbiam historię. Wcześniej „wygooglowałem” sobie co to za Baszta, kto ją postawił… Kiedy graliśmy pierwszy kawałek, co chwila spoglądałem w górę. Jest mega, bardzo się cieszę, że zostaliśmy zaproszeni. Oby ten festiwal przetrwał jak najdłużej, bo to genialna inicjatywa.
Największa gwiazdą tegorocznej Baszty ProgFest był bez wątpienia zespół AnVision z Tarnowa, mający na koncie kilka bardzo dobrze przyjętych płyt i wiele występów poza granicami naszego kraju. Od lat należą do polskiej czołówki progrocka, ale w Ostrzeszowie pojawili się po raz pierwszy.
- Rozmowy trwały trzy lata, ale pandemia i inne okoliczności stawały na przeszkodzie – tłumaczy gitarzysta Grzegorz Ziółek - Dzisiaj też mało brakowało a byśmy nie zagrali, ale sobie poradziliśmy z problemem personalnym.
Nawet tak doświadczony, przywykły do grania dla znacznie większej publiki, zespół był pozytywnie zaskoczony tym, co zastał w Ostrzeszowie.
- Zaskoczył nas rozmach – przekonuje G. Ziółek - Organizatorom przyznajemy pięć gwiazdek, wszystko się zgadza. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem i cieszymy się, że w końcu tutaj dotarliśmy.
Po raz pierwszy w historii festiwalu, występom zespołów towarzyszyła wystawa w Ostrzeszowskim Centrum Kultury. Zebrano na niej obrazy autorstwa Agnieszki Napierały, inspirowane muzyką, ze szczególnym uwzględnieniem właśnie rocka progresywnego.
- Muzyka, obok plastyki jest moją drugą pasją - przyznaje artystka. - Razem z moim partnerem organizujemy koncerty i festiwale. Super, że udaje się te dwie rzeczy połączyć.
Wystawę Agnieszki Napierały podziwiać jeszcze można do 10 lipca. Dzięki temu niepowtarzalny klimat Baszty ProgFest będzie obecny w Ostrzeszowie nieco dłużej.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl