27 października 2020, 19:56

Teraz

Rozrywka i oświata

A A A

OSTRZESZÓW: Ksiądz autorem krwawego kryminału

„Smak krwi bywa uzależniający. Odważysz się spróbować?” - takie prowokacyjne pytanie widnieje na okładce książki „Degustator”, jednego z bardziej interesujących debiutów literackich tego roku w Polsce. Powieść spotkała się z uznaniem krytyków i miłośników kryminału. Na uwagę zasługuje jednak nie tylko znakomicie skonstruowana historia, dla której punktem wyjścia jest makabryczna zbrodnia, ale także osoba autora. Jest nim bowiem… ksiądz Marcin Walczak, pochodzący z Pleszewa wikariusz w Parafii pw. Świętej Trójcy w Mikstacie. Jak mówi, należy wyraźnie rozdzielić to, co robi jako pisarz od duszpasterskiej posługi.
- Oddzielam te dwie rzeczywistości, Marcin Walczak-autor i Marcin Walczak-ksiądz – podkreśla. - Trzeba to koniecznie zaznaczyć, że ta książka jest fikcją. Tam nie ma, poza faktami obiektywnymi, niczego co się wydarzyło. Nie ma żadnej osoby, która istnieje naprawdę. Jest to tylko wymysł mojej wyobraźni. Tak chcę, żeby ta książka była postrzegana, że nie jest to wylew żółci kapłańskiego życia, tylko wylew mojej wyobraźni, która znalazła ujście właśnie w takiej formie.
Jak się okazuje, mrożący krew w żyłach wątek przewodni powieści zrodził się po lekturze artykułu poświęconego kanibalizmowi w Europie.
- Zrodził się taki pomysł stworzenia postaci, która jest zainteresowana człowiekiem w zupełnie innym charakterze, właśnie tym konsumpcyjnym, ale postać „degustatora” nie jest taka prosta, ponieważ nie dochodzi do pożerania ciał – wyjaśnia ks. Marcin. - Motyw kanibalizmu jest wykorzystany trochę inaczej. Myślę, że nie było jeszcze takiego spojrzenia na tę kwestię w literaturze, przynajmniej nie znam. Myślę, że powinni być zadowoleni ci wszyscy, którzy lubią jak jest krwawo i dość dramatycznie.
Zestawienie takiego tematu z kościołem katolickim, którego integralną częścią jest autor dla wielu osób może być sporym zaskoczeniem, a wręcz szokiem. Nie można więc nie zapytać o reakcje na ukazanie się książki. Ks. Walczak zapewnia, że z nikim z przełożonych nie konsultował się podczas pracy nad „Degustatorem”. Wręcz przeciwnie, zależało mu na włożeniu przysłowiowego kija w mrowisko.
- Często jest tak, że kościół albo się w pewnych kwestiach nie wypowiada albo to robi zbyt późno, a literatura jest po to, aby poruszać te sprawy, które są ważne, które są aktualne, które być może są niewygodne – wyjaśnia. - Cóż to za ciekawa książka, która nie porusza ciekawego, często kontrowersyjnego tematu. Nie było moim głównym celem, żeby napisać książkę, która ma wywołać sensację, ale też kłamałbym gdybym stwierdził, że nie spodziewałem się czegoś takiego. Myślę, że środowisko kapłańskie było dość mocno zaskoczone. Duża część moich kolegów była pozytywnie nastawiona. Część księży, która mnie nie zna od prywatnej strony pewnie pukała się w głowę, natomiast to, że ksiądz napisał książkę jeszcze o niczym nie świadczy.
Choć ks. Marcin nie chce ujawniać szczegółów, to już teraz możemy zdradzić, że w planach jest kontynuacja historii „Degustatora”, a także kilka innych książek, na które z pewnością warto poczekać.
- Mogę powiedzieć tylko tyle, że będzie wybuchowo – zapowiada autor i póki co taka informacja musi nam wystarczyć.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl