14 lipca 2024, 13:30

Teraz

23°

Sport

A A A

KICKBOXING: Zawodnicy z krajowej czołówki walczyli w Ostrzeszowie

To było gorące sobotnie popołudnie pod kazimierzowską Basztą. Przyczyniła się do tego nie tylko upalna pogoda, ale również, a może przede wszystkim odbywająca się tam impreza. Już po raz drugi w Ostrzeszowie podziwiać można było popisy czołowych polskich kickbokserów. Ich walki odbywały się w ramach Gali KBC Night, zorganizowanej przez Kick-Boxing Club Poprawa we współpracy z Miastem i Gminą Ostrzeszów. Dzień wcześniej w tym samym miejscu przeprowadzono oficjalne ważenie zawodników.
- Wraz z władzami miejskimi doszliśmy do porozumienia, że ubiegłoroczny pomysł był bardzo dobry i trzeba go kontynuować – przyznaje Radosław Radomski. - W zeszłym roku cieszyło się to super zainteresowaniem. W tym roku też jest pełna widownia, więc czemu nie. Sporty walki są taką dyscypliną, że kibice rzadko mogą oglądać u siebie swoich zawodników, a tu jest taka możliwość. Chcemy pokazać naszych, ostrzeszowskich zawodników. Większość to starcia zawodowe, walkę toczą w nich zawodnicy z krajowej czołówki. W walce wieczoru mamy zawodników, którzy toczyli nawet międzynarodowe starcia na wysokim poziomie
Podobnie jak przed rokiem, w pierwszej części turnieju możliwość zaprezentowania się przed publicznością mieli kickbokserzy stojący dopiero u progu, miejmy nadzieję, dużej kariery. Trzy z czterech starć zakończyły się zwycięstwami reprezentantów Kick-Boxing Club Poprawa: Marcina Raszewskiego, Maksymiliana Kleina i Eryka Maciaczyka, który tym samym powtórzył sukces sprzed roku. Jaki upłynął mu czas pomiędzy dwoma galami?
- Bardzo aktywnie – zapewnia. - Stoczyłem dużo walk. Nie tylko w samym kickboxingu, ale miałem też przygodę z MMA. Od poprzedniej gali stoczyłem 7-8 walk. Część przegrałem, część wygrałem, ale ze wszystkich mam dobre wspomnienia. Zbieram doświadczenia na takie chwile, jak ta, żeby przyjść i pokazać się z dobrej strony przed własną publicznością. Jest to z jednej strony na pewno presja bo obserwują mnie znajomi, rodzica, bliscy, ale z drugiej strony pozytywnie mnie to ładuje. 
Najbardziej znani i doświadczeni zawodnicy Kick-Boxing Club Poprawa walczyli ze zmiennym szczęściem. Marcin Zapeński, który zastąpił kontuzjowanego Piotra Tomczaka stoczył zwycięski bój z Przemysławem Jończykiem z Quick Shot Kickboxing Częstochowa, dla którego była to pierwsza zawodowa walka.
- Jest to nasza walka rewanżowa – zaznacza ten ostatni. - W pierwszej był remis, walka była zacięta do gongu (…) Powiem szczerze, że miejsce jest naprawdę fantastyczne.
Na czele sztabu szkoleniowego P. Jończyka stał Łukasz Wabnic.
- Tak się składa, że z prezesem klubu i trenerem Radosławem Radomskim robiliśmy wspólnie kurs instruktorski i mamy ze sobą od wielu lat bardzo dobre relacje – powiedział nam. - Gdy my organizowaliśmy swoje wydarzenie czyli Quick Shot Kickboxing League to skontaktowałem się z Radosławem, aby swoich zawodników przysłał do nas. Okazało się, że nasi zawodnicy czują dobre flow z zawodnikami Poprawy (…) Musi być integracja bo jeżeli ludzie nie potrafią się dogadać i nie ma między nimi chemii to ciężko coś dobrego zbudować. 
Swoją klasę potwierdził Kewin Prymas, który przez TKO pokonał w trzeciej rundzie Patryka Rosę. Wyższość rywali musieli z kolei uznać: Kamila Szymankiewicz, Mohamed Abdelkhair, Damian Walosczyk i Marcin Kowalczyk. W pojedynkach z nimi lepsi okazali się: Karolina Nowak z Husarii Wieruszów, Oskar Dąbrowski z Prosny Kalisz, Ukrainiec Maksym Savonik i Yaroslav Zhovnirovihc z Husarii Wieruszów. Wszystkie te walki, choć często efektowne i pełne sportowych emicji, stanowiły jednak tylko preludium do dania głównego czyli rewanżowego starcia pomiędzy Tomaszem Przybylskim i Maksymilianem Siewrukiem. Przed rokiem górą był najbardziej utytułowany zawodnik Kick-Boxing Club Poprawa, więc nic dziwnego, że reprezentant Pitbulla Milicz pałał rządzą rewanżu.
- W poprzednim roku walka była bardzo wyrównana, nie czułem się gorszy, więc w tym roku spróbuję zrobić wszystko, żeby udowodnić sędziom, że jestem lepszy i wrócić z wygraną – zapowiadał przed walką. - Muszę powiedzieć, że nie miałem za bardzo jak przygotować się pod tę walkę, bo dowiedziałem się trzy dni przed nią, że będę walczył. Tomek nie miał żadnego rywala. Przygotowywałem się pod inną walkę, ale to niewiele zmienia. Wychodzę i robię swoje. W tamtym roku myślę, że ludzie nie mogli narzekać na brak emocji bo pojedynek był naprawdę dobry. Postaramy się zrobić to samo w tym roku. 
Rzeczywiście, kibice nie mieli powodów do narzekania. W ringu stanęli godni siebie rywale i zafundowali publiczności kolejne niezwykle zacięte i wyrównane widowisko na bardzo wysokim poziomie. Choć Maksymilian Siewruk i tym razem zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko to ponownie, decyzją sędziów, zwycięstwo przyznano Tomaszowi Przybylskiemu. Czy za rok panowie znowu staną naprzeciw siebie w ringu pod kazimierzowską Basztą? Tego jeszcze nie wiemy. Wiadomo natomiast na pewno, że gala już na stałe ma zostać wpisana do kalendarza imprez sportowych.
- Jest wsparcie, więc liczymy na to, że będzie to impreza cykliczna – zapewnia R. Radomski. - Akurat tę imprezę robimy plenerowo, wykorzystujemy czerwcowe słońce. Liczymy na to, że taka pogoda będzie za każdym razem. Wykorzystujemy piękne miejsce, a może pokusimy się też o edycję zimową gdzieś na hali czy organizację mniejszych turniejów. 
Fani sportów walki już dziś mogą więc zacierać ręce.


Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl