PIŁKA NOŻNA: Wyniki IV rundy Pucharu Polski
11 września 2026, 07:19
Imieniny:Dagny, Jacka, Prota
Teraz
Jutro
Reprezentanci Ostrowa Wielkopolskiego zdominowali rywalizację w ramach czwartej edycji Wyścigu Rowerowego Baszta Gravel. Impreza odbywała się w niedzielę (30 sierpnia) i zgromadziła na starcie blisko 200 zawodników, przede wszystkim z Wielkopolski, ale także z sąsiednich województw. Choć mieli do pokonania tę samą 40-kilometrową trasę co w latach poprzednich to tym razem przejeżdżali ją w odwrotnym kierunku. Skąd taki pomysł?
- Szukaliśmy z organizatorami jakiegoś urozmaicenia – odpowiada Maja Jambroży z Urzędu Miasta i Gminy. - Początkowo zakładaliśmy, że trasa będzie zupełnie inna. Nie udało się to jednak ze względów logistycznych, papierologicznych, ale wtedy stwierdziliśmy, że przecież odwrócenie tej trasy o 180 stopni spowoduje podobny efekt. Tam gdzie wjeżdżano pod górkę teraz się z niej zjeżdża. Startowano z ulicy Wieluńskiej, gdzie podjazd jest naprawdę mocny, a w tym momencie ulicą Wieluńską wracamy, więc wracamy naprawdę szybko na rynek.
Zmiana trasy to jednak nie jedyna tegoroczna nowość. Po raz pierwszy bowiem na liście startowej znaleźli się przedstawiciele zawodowego peletonu, w tym Tobiasz Pawlak, kolarz szosowy i torowy, medalista Mistrzostw Polski w obu tych dyscyplinach.
- Miałem mieć moją z ekipą ATT Investment start na Pucharze Czech, ale niestety zawody odwołano – wyjaśnia. - 2-3 dni temu dowiedziałem się o tych zawodach i skontaktowałem się z organizatorem, czy w ogóle mogę wystartować, czy byłaby taka opcja. Zostałem fajnie przyjęty, więc stawiłem się na starcie. To forma treningu, bo wartości wyszły bardzo fajne, prędkości też. Fajna zabawa, fajnie spędzony czas i dla mnie dobry trening. Głównie ścigam się na szosie, ale gravel zawsze zimą, czy w okresie przejściowym wskakuje.
W związku z tym, że wyścig adresowany jest do amatorów T. Pawlaka oraz dwóch jego kolegów z zespołu nie ujmowano w klasyfikacji końcowej, ale i tak z Ostrzeszowa wywiozą bardzo pozytywne wrażenia.
- Tempo z początku było bardzo wysokie – ocenia Pawlak, który przekroczył linię mety jako pierwszy - To nie tak, że sobie odjechałem z kolegą, tylko naprawdę trzeba było trochę deptać na te pedały. Poziom amatorski w okolicy jest naprawdę wysoki, więc trzeba było się napocić. Nie mam jakiegoś strasznie szerokiej wiedzy na temat gravelu, ale ogólnie trasa była bardzo szybka, fajnie, bo była dobrze zabezpieczona, nie było żadnych niebezpiecznych miejsc, oprócz jednego zjazdu, ale to normalne. Super, naprawdę świetnie spędzony czas. Myślę, że jak kalendarz pozwoli i tak jak teraz wypadnie mi okienko, to bardzo chętnie się za rok też tutaj stawię. Ostrzeszowskie tereny, tereny Kobylej Góry znam, bo przy dłuższych treningach jestem tutaj i trenuję po okolicznych podjazdach. Fajna impreza, bardzo dobrze zorganizowana i naprawdę była to wielka frajda tutaj wystartować dzisiaj.
Dobre wspomnienia związane z Ostrzeszowem będzie miał zapewne także ostrowianin Michał Pabian, zwycięzca w kategorii OPEN. Do pokonania 40-kilometrowego dystansu wystarczyła mu tylko 1 godzina 13 minut i 15 sekund.
- Już w ubiegłym roku było blisko wygranej, tylko wtedy niestety pomyliliśmy trochę trasę z naszą grupą, a apetyt był na to, żeby faktycznie powalczyć o zwycięstwo – przyznał w rozmowie z nami. - Wiedziałem, że jest tu kilku mocnych kolarzy i w zasadzie zgodnie z przewidywaniami, pomijając oczywiście dwójkę naszych prosów, czyli Jakuba i Tobiasza, udało się jechać w zasadzie przez większą część trasy z Michałem Nawrockim. Ja ścigam się z nim od wielu lat, dobrze się znamy, jesteśmy też na podobnym poziomie. Decydujący okazał się finalny podjazd pod Rogaszyce, po tym szutrze. Udało mi się zrobić tam lekką przewagę i dowieźć to już na solo do mety.
M. Pabian do Ostrzeszowa przyjechał już po raz trzeci. Co zatem sądzi o odwróceniu trasy?
- Wydaje mi się, że nie miało to większego znaczenia – stwierdził. - Na początku się tego obawiałem, bo jednak w poprzednim wariancie w końcówce były ulokowane same trudności. Teraz to było znowu na początku i dzięki pomocy Jakuba i Tobiasza stało się tak, że pierwsze 20 minut to było istne cierpienie. Próbowaliśmy cały czas z kilkoma jeszcze innymi amatorami trzymać koło naszych zawodowców i było bardzo trudno, za co pewnie wszyscy z nas zapłacili po prostu potem w dalszej części trasy. Świetna impreza, jak co roku, świetnie zabezpieczona. No tutaj czuć generalnie, że organizacyjnie jest top.
Podium uzupełnili – Michał Nawrocki i Paweł Spendowski, obaj, podobnie jak zwycięzca, z Ostrowa Wielkopolskiego. Z tego samego miasta pochodzą również triumfatorki wyścigu w kategorii pań. Pierwsze miejsca zajęła Daria Burzyńska, a drugie Aleksandra Kupaj. Brązowy medal wywalczyła natomiast Karolina Koprowska z Sycowa.
- My mamy bardzo mocną czołówkę – nie kryje zadowolenia M. Jambroży. - Jest to wyścig lokalny, można powiedzieć, że dosyć mały, ale tak naprawdę ta główna czołówka, która startuje, to są naprawdę świetni zawodnicy, którzy jeżdżą naprawdę profesjonalnie. Można powiedzieć, że ranga zawodów rośnie z roku na rok. Bardzo się cieszymy i zapraszamy.
Czy tegoroczna trasa będzie obowiązywać także za rok czy też należy się spodziewać kolejnych zmian?
- Cały czas nad tym pracujemy i myślimy o tym, sprawdzamy z zawodnikami, czy woleliby właśnie stałą trasę, czy chcieliby ją zmieniać, to jest temat płynny – przyznaje nasza rozmówczyni.
W tym zakresie dużo więc zależeć będzie od sugestii ze strony samych zawodników. Dodajmy, że spośród reprezentantów powiatu ostrzeszowskiego najlepiej zaprezentowali się: Adam Jurga z Doruchowa wśród mężczyzn oraz Aleksandra Rutkowska z Ostrzeszowa wśród kobiet.
20:19
9 września
PIŁKA NOŻNA: Wyniki IV rundy Pucharu Polski
12:20
9 września
TENIS STOŁOWY: Zwycięstwa Kalarus i Kasendry w otwartym turnieju w Jarocinie
10:24
8 września
BUKOWNICA: Ponad 200 zawodników na starcie „Szybkiej Piątki”
15:46
6 września
PIŁKA NOŻNA: Kolejka ligowa 5/6 września
22:07
5 września
PIŁKA NOŻNA: Przegrana Prosny Wieruszów