16 grudnia 2019, 07:28

Teraz

Sport

A A A

TENIS STOŁOWY: Zmienne szczęście ostrzeszowian

Ze zmiennym szczęściem rywalizowali w ostatnią sobotę (16 listopada) tenisiści stołowi UKS „Piast” Ostrzeszów. Co prawa wyraźnie ulegli aktualnemu liderowi drugiej ligi RLKTS „Ochman” Raszków, ale kilka godzin później nie dali szans swojemu najgroźniejszemu rywalowi w poprzednim sezonie UKS-owi Daniszyn. Co jednak najważniejsze, utrzymali drugie miejsce w tabeli. Jasnym było, że w spotkaniu na szczycie drugoligowy beniaminek z Ostrzeszowa nie będzie faworytem, i to pomimo gry na własnym terenie. Przebieg spotkania, a zwłaszcza jego ostateczny wynik – 2:8 - potwierdził, że drużyna z Raszkowa w pełni zasługuje na pierwsze miejsce w rozgrywkach.
- Wymiary porażki są duże, nie będę ukrywał – przyznaje prezes UKS „Piast” Ostrzeszów Jarosław Krzywaźnia. – Natomiast mecz był bardzo zacięty. Myślę, że do pewnego momentu mogliśmy marzyć o remisie, a nawet zwycięstwie 6:4. Bardzo wyrównane partie padają jednak łupem zespołu z Raszkowa i dlatego przegrywamy. Później morale zawodników nieco opadło i stąd tak wysoki wynik, który jednak nie odzwierciedla tego, jak ten mecz przebiegał. Początek był naprawdę dobry w naszym wykonaniu. Zabrakło naprawdę niewiele w kilku partiach. Duży materiał do analizy, ale myślę, że jesteśmy w stanie z tym zespołem powalczyć w drugiej rundzie.
Korzystny rezultat z Raszkowianami byłby z pewnością sporego kalibru niespodzianką, bo to główny kandydat do awansu do pierwszej ligi. Nieco inaczej sprawy mają się z UKS-em Daniszyn. Drużyna, która w minionym sezonie, jeszcze na parkietach trzeciej ligi, była wręcz nie do pokonania, na wyższym szczeblu rozgrywkowym nie radzi sobie już tak dobrze. Wzmocniony kadrowo UKS „Piast” w drugim sobotnim meczu wziął srogi rewanż za porażki z przeszłości, wygrywając aż 9:1.
- Myślę, że to bardzo przekonujące zwycięstwo, które właściwie nie podlegało wątpliwościom chociażby przez chwilę - podkreśla J. Krzywaźnia. – Po pierwszych grach singlowych wygrywaliśmy 4:0, po deblach 6:0, więc mecz już był zamknięty. Dopiero ostatni pojedynek tego dnia Marek Płóciennik przegrał z Jakubem Pilarskim.
Dzięki sprzyjającym wynikom pozostałych spotkań w ramach tej samej kolejki, ostrzeszowianie są nadal na drugim miejscu w drugoligowej tabeli. Już 30 listopada kolejne trudne zadanie przed nimi. O godzinie 15:00 na własnej sali zmierzą się z LKS „Tajfun” Ostrów Wielkopolski, w tym momencie trzecią drużyną drugiej ligi.
Fot. Z. Szczepaniak

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl