6 lipca 2022, 11:26

Teraz

16°

Fakty

A A A

KOBYLA GÓRA: Pracownicy DPS domagają się podwyżek

Pikietą przed budynkiem Starostwa Powiatowego w Ostrzeszowie zagrozili przedstawiciele związków zawodowych przy Domu Pomocy Społecznej w Kobylej Górze, którzy uczestniczyli w ostatnim posiedzeniu Rady Powiatu. To reakcja na pogarszającą się stale sytuację finansową placówki i brak od dawna oczekiwanych i zapowiadanych podwyżek wynagrodzeń. Jak dała do zrozumienia przewodnicząca organizacji związkowej Ewa Krawczewska, władze pozostają głuche na zgłaszane im problemy i postulaty.
- W tamtym roku nie otrzymałyśmy żadnej podwyżki. Podniesiony koszt na jednego mieszkańca wynosi około 4.600 złotych, z czego my jako pracownicy nie otrzymaliśmy ani złotówki. Co roku zwyczajowo, jeżeli był podnoszony koszt na jednego mieszkańca, otrzymywaliśmy chociaż część na podniesienie naszych wynagrodzeń. W tym roku tak nie było.
E. Krawczewska zwróciła uwagę, że nawet pracownicy DPS z 20-letnim stażem otrzymują najniższe wynagrodzenie.
- Za chwilę oni odejdą na głodową emeryturę - stwierdziła, a następnie zapytała. - Czy mamy podjąć jakieś radykalne środki, na przykład stanąć całą załogą pod Starostwem i pikietować o naszych bolączkach, żeby pan starosta nas w końcu zauważył?
Według zapewnień szefowej związków zawodowych cała kadra placówki jest psychicznie i fizycznie wyczerpana obecną sytuacją.
- Są braki personelu, jesteśmy zastępowane koleżankami, które chorują, po covidzie i nie tylko. Jesteśmy naprawdę zbulwersowane całą tą obecną sytuacją. Chcemy konkretnie wiedzieć, czy zostaniemy zauważone jako grupa pracowników niemedycznych. Pracownicy medyczni otrzymują podwyżki, a my jako pracownicy DPS nawet przez rząd nie jesteśmy zauważane.
W odpowiedzi starosta Lech Janicki stwierdził, że w przypadku domów pomocy społecznej praktycznie wszystkie koszty funkcjonowania powinny być pokrywane z odpłatności od mieszkańców. Ostatnie lata pokazały jednak, że jest to niemożliwe, a samorządu powiatowego nie stać, aby z własnych środków w pełni zaspokoić oczekiwania finansowe pracowników.
- Gdybyśmy policzyli kwotę, którą państwo napisali w swoim piśmie, to suma rocznych obciążeń, które wynikałyby z podwyżki wynoszącej tysiąc złotych wyniosłaby 3,5 miliona złotych, za pół roku 1,75 miliona - mówił starosta, zapowiadając jednocześnie, że samorząd dołoży starań, by w połowie roku doszło do podwyżki o poziom inflacji. - Uważam, że uczciwie by było, gdyby pracownik zatrudniony w naszych jednostkach przynajmniej 10%, tyle ile wynosi inflacja, żeby wyszedł na zero. Tak uważam, ale co innego jest uważać, a co innego znaleźć na to środki.
L. Janicki tłumaczył dlaczego, tak jak to miało miejsce w minionych latach, ostatniej podwyżce opłaty od mieszkańca nie towarzyszył wzrost pensji pracowników. Miało to wynikać z faktu, że wszystkie domy pomocy społecznej i inne podległe powiatowi placówki miały wtedy poważne problemy z domknięciem swoich budżetów. Brakowało do tego łącznie około 1,2 miliona złotych.
- A to jest pierwsza konieczność, aby jednostka mogła dalej funkcjonować – podkreślił starosta. - W związku z tym zaciągnęliśmy kredyt i daliśmy 1,2 miliona złotych na to, żeby nasze placówki zamknęły budżety. Nie tylko domy pomocy, ale i szkoły. W ten sposób rozleciały się pieniądze, które mogły służyć regulacji państwa płac. Stąd nie odczuliście tego w ubiegłym roku.
Co gorsza, problemy z zamknięciem budżetów mogą zaistnieć również w roku bieżącym. Mimo nawarstwiających się trudności, podniesienie wynagrodzeń kadry domów pomocy społecznej o poziom inflacji ma być jednak możliwe. Rozmowy na ten temat będą kontynuowane podczas spotkania, które odbędzie się w siedzibie DPS w Kobylej Górze.
Fot. www.powiatostrzeszowski.pl

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl