5 czerwca 2020, 23:55

Teraz

13°

Fakty

A A A

KĘPNO: "Wyjechało około 60% Ukraińców"

Do tej pory Agencja Pracy Worksol tętniła życiem, bo sprawdzaliście do pracy w lokalnym przemyśle obcokrajowców. Teraz raczej firmy z powiatu kępińskiego nie myślą o zatrudnianiu?
- (MS) Póki było dobrze, to wszyscy na tym korzystaliśmy, bo i przedsiębiorcy, właściciele mieszkań pod wynajem i handel, bo cudzoziemcy robili zakupy. Pracy było tak dużo, że obywatele Ukrainy, innych krajów i Polacy, żyli obok siebie i każdemu to pasowało. Teraz przedsiębiorcy zwalniają pracowników, a zaczęli oczywiście od cudzoziemców. Do tego nałożyła się także decyzja prezydenta Ukrainy, który zdecydował, że będzie zamykał granice i wywołało to z dnia na dzień popłoch, wśród obywateli tego kraju. Obawiali się, że nie wjadą do siebie i będą musieli pozostać u nas, bez pracy i środków do życia. Lepiej jest być w takiej sytuacji u siebie w domu, niż na obczyźnie opłacać mieszkania. Wywołało to panikę, bo w skali kraju, wyjechały setki tysięcy ludzi. Na granicy były kilkugodzinne kolejki. Obywatele Ukrainy chcieli jak najszybciej opuścić Polskę. Teraz szykujemy się do drugiej fali, bo prezydent Ukrainy po 10 kwietnia całkowicie zamknie granice.

Ilu według waszych obliczeń mogło wyjechać Ukraińców z powiatu kępińskiego?
- Myślę, że około 60%. To można zobaczyć na rynku mieszkaniowym. Teraz jest mnóstwo lokali wolnych, można bez problemu wynająć mieszkanie i to w atrakcyjnych cenach. Na ulicach także widać, że obcokrajowców jest znacznie mniej. Pracodawcy pozbyli się ich masowo, ale to jest zrozumiałe, bo w pierwszej kolejności chcieli zabezpieczyć pracę dla Polaków, mieszkańców regionu.

Gdy cała pandemia ustanie i przemysł meblowy zacznie się ponownie rozkręcać jest szansa, że obcokrajowcy powrócą, czy już raczej wybiorą inne bardzie stabilne gospodarczo regiony Europy? Trzeba też pamiętać, że niektórzy obcokrajowcy założyli tutaj rodziny.
- Zostały u nas tylko te osoby, które mają tutaj rodziny. Ich dzieci chodzą tutaj do szkół, a nawet kupili mieszkania. Ci, którzy przyjechali tylko w celach zarobkowych, to wyjechali. Ale przecież koronawirus dotyka także Ukrainę. Ci, którzy mocniej związali się z naszym regionem, też nie mają tam, po co wracać. Tam też nie znajdą pracy, bo są masowe zwolnienia. Jestem przekonany, że Ukraińcy wrócą do nas po tym wszystkim, mimo że Niemcy będą kuszącym kierunkiem pracy.

W przypadku cudzoziemców z Gruzji, Armeni, Filipin, którzy tutaj pracowali sytuacja jest podobna?
- Jest jeszcze gorsza, bo Polski nie można przylecieć, ale także z niej wylecieć. Polskie konsulaty praktycznie nie pracują, nie wydają wiz, jest ogólny paraliż. Na Ukrainę można wyjechać samochodem, a loty zostały wstrzymane.

Ilu do tej pory legalnie w powiecie kępińskim zatrudnionych było obcokrajowców?
- Myślę, że około 4 tysięcy. Aby dokładnie określić ich ilość, trzeba zsumować dane z Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Pracy, Urzędu Gminy. Wiele z tych dokumentów powiela się i nie ma jednego systemu, który gromadziłby takie dane.

Jaka panuje opinia na rynku pracy, lokalny przemysł ma szansę szybo się odrodzić?
- Po rozmowach z właścicielami firm sądzę, że potrzeba będzie na to kilku miesięcy. Wiadomo, że u nas dominuje przemysł meblowy, a aktualnie inne branże są w czołówce produkcji. Na pierwszym miejscu są oczywiście producenci rękawiczek, środków ochrony, sprzętu AGD, a my tego tutaj nie mamy. Branża meblowa w zestawieniu aktualnego zapotrzebowania jest na szarym końcu.

Autor: daniel.tarchala@radiosud.pl