4 grudnia 2020, 15:02

Teraz

Rozrywka i oświata

A A A

OSTRZESZÓW: Edyta Olszówka odwiedziła Bibliotekę Publiczną

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Ostrzeszów po raz kolejny w ostatnim czasie zaprosiła na spotkanie z gwiazdą polskiego filmu i teatru. Kilka tygodni temu odbyło się spotkanie z Robertem Gonerą, a w środę (22 października) o blaskach i cieniach aktorstwa opowiadała jego koleżanka po fachu – Edyta Olszówka. Ma na swoim koncie role w tak znanych filmach jak: „Psy”, „Spis cudzołożnic”, „Złoto dezerterów”, „Sezon na leszcza”, „Ciało” czy „Lejdis”. Rzesze fanów zyskała także występami w serialach „Ojciec Mateusz”, „Na dobre i na złe”, „Czas honoru”, „Prawo Agaty”, a ostatnio „Ludzie i bogowie”. Jak mówi, marzenie o aktorstwie towarzyszyło jej od wczesnego dzieciństwa. Nie kryje jednak, że jego spełnienie przyniosło nie tylko sukcesy i satysfakcję, ale też wiele trudnych doświadczeń i przeżyć.
- Musi być pasja, żeby się nie poddać – powiedziała. - Trzeba coś bardzo kochać, żeby nie zwątpić w siebie, żeby cały czas oczekiwać swojej szansy i tego, że się zdarzy cud, będziemy mogli być zauważeni, wygramy casting, zagramy rolę. Z drugiej strony, to ogromnie ciężka praca. Wymaga bardzo dużo determinacji wewnętrznej, wytrwałości i silnej psychiki, bo przecież kończy się spektakl, następuje ciemność w teatrze, a my wychodzimy po tym płakaniu własnymi łzami i krzyczeniu własnym krzykiem, przepełnieni osobowością kogoś, kto wpisuje nam się w życiorys, a kim nie jesteśmy. Odreagowanie też bywa trudne. Niektórzy biegają, niektórzy medytują, niektórzy piją wódkę. Różnie z tym bywa, każdy znajduje swój sposób.
Życie wielkich gwiazd bywa zupełnie inne niż sobie je wyobrażamy.
- Najczęściej są same, samotne w pustych pokojach hotelowych, nie jest wcale tak wesoło – mówiła aktorka. -  Oddanie się pasji niesie z sobą ogromną cenę. W tych rodzinach wcale nie jest tak jak na pierwszych stronach gazet. Wcale się nie żyje tak jak w serialu, że wszystko się układa, a my zawsze w szpilkach, wymalowane i zachwycone. Tak nie jest, to wszystko jest nieprawda.
Edyta Olszówka dzieliła się także z uczestnikami spotkania swoimi refleksjami na temat sytuacji, z jaką zmagamy się już od wielu miesięcy. Jej zdaniem ograniczenia związane z pandemią mają na nas bardzo negatywny wpływ.
- Tak bardzo nie podoba mi się w covidzie to, że się od siebie oddalamy, że komunikujemy się tylko przez komórki i komputery, że nagle ten, dla mnie naprawdę przeklęty, świat wirtualny zaczął tak bardzo decydować i manipulować nami. Widzę w kawiarni, w parku dwie osoby siedzące obok siebie i one patrzą w komórki. Chcę do nich krzyczeć, chcę powiedzieć, żeby łapali chwilę bo nie ma gwarancji, czy jutro będzie. Wcale przecież nie jest tak, że umierają tylko ludzie 80+, umierają też dużo młodsi obok nas, więc nie mamy czasu, musimy do siebie dotrzeć.
Na koniec aktorka zgodziła się przeczytać jedną z ostrzeszowskich legend. Prośba o to nie była przypadkowa. E. Olszówka niemal równie często jak staje przed kamerą, udziela swego charakterystycznego i niepowtarzalnego głosu bohaterom filmów animowanych.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl