16 grudnia 2019, 05:27

Teraz

Rozrywka i oświata

A A A

OSTRZESZÓW: Muzyczna odskocznia od codzienności

Żałować mogą ci, którzy w sobotni wieczór (16 listopada) nie wybrali się do Ostrzeszowskiego Centrum Kultury. Zagrał tam bowiem zespół, który już wkrótce może dołączyć do pierwszej ligi polskiej muzyku alternatywnej – katowicki Hengelo. Była to jesienna odsłona Festiwali Rocka Progresywnego „Baszta ProgFest”. Hengelo to 77-tysięczne miasto we wschodniej Holandii, w pobliżu granicy z Niemcami. Jaki ma to związek z polskim rockiem rodem z Górnego Śląska? Jak się okazuje to pewna historia, która zainteresowała muzyków.
-Mówiąc w dużym skrócie jest to opowieść o chłopaku, który uciekł z Hengelo, miasteczka holenderskiego do lasu pod Berlinem - opowiada wokalista Mateusz Konieczny – Zamieszkał tam w kompletnej dziczy, poszukując kontaktu z naturą, próbując odciąć się zupełnie od cywilizacji. Dla nas stało się to poniekąd metaforą tego, co chcemy przekazać z muzyce. Generalnie ma to być odskocznia od codziennego zgiełku. Dla ludzi ma to być sposób na wyłączenie się zupełnie z codzienności.
I tak rzeczywiście jest. Muzyka Hengelo to połączenie wielu różnorodnych muzycznych fascynacji. Równie dobrze radzą sobie w spokojnych, melancholijnych klimatach, jak i w ostrym, typowo rockowym graniu. Wszystko to znaleźć można na ich pierwszej, wydanej kilka miesięcy temu, płycie zatytuowanej „Try”. To z pewnością jeden z najbardziej interesujących debiutów fonograficznych tego roku. Nic więc dziwnego, że zwrócili uwagę organizatorów Festiwalu Baszta ProgFest, którzy niezwłocznie postanowili ściągnąć zespół do Ostrzeszowa. Jak przyznaje gitarzysta Paweł Palej nad decyzją długo się nie zastanawiali.
-Jesteśmy bardzo wdzięczni. Kiedy otrzymaliśmy wiadomość od organizatora sprawdziliśmy co to za impreza. Bardzo nam się spodobała idea festiwalu z muzyką nieco bardziej niszową. Jak najbardziej od razu stwierdziliśmy, że wchodzimy w to, przyjedziemy do Ostrzeszowa i zagramy tu koncert. Mieliśmy okazje przespacerować się po mieście. Nie było zbyt wiele czasu, żeby zwiedzić każdy zakątek, ale Baszta, która figuruje w nazwie festiwalu to był pierwszy punkt programu naszego wypadu. Zostaliśmy tutaj bardzo serdecznie przywitani przez organizatorów. Widać dużą gościnność, co nie jest często spotykane na festiwalach. Tutaj jest taka domowa, rodzinna atmosfera.
Chyba nikt, kto tego dnia znalazł się wśród publiczności nie miał powodu by czuć się zawiedzionym. Panowie z Hengelo potwierdzili, że są jedną z największych nadziei polskiej alternatywy i z pewnością usłyszymy o nich jeszcze nie raz.

Autor: lukasz.smiatacz@radiosud.pl